Nie chcę być świnią

Długo nie widziałem praktycznej różnicy między dwoma angielskimi słowami: responsibility i accountability. Po polsku jest tylko jedno słowo: odpowiedzialność. Dziś myślę, że brak rozróżnienia w naszym języku sporo kosztuje firmy.

Kura i świnia

Pewnie znacie tę starą historię. Kura proponuje świni, żeby razem otworzyły restaurację „Jajka na boczku”. Świnia odmawia. Mówi: ty dasz tylko jajka, a ja muszę oddać siebie.

Kura jest tylko zaangażowana. Świnia musiałaby się poświęcić.

Poznałem tę bajkę dzięki światu scrumowemu. Widzę, że taki podział robił z jednych lepszych, a z drugich gorszych. Dlatego staram się tak ludzi nie dzielić.

Jedno słowo zamiast dwóch

Responsibility rozumiem jako odpowiedzialność za wykonanie pracy. Może ją mieć kilka osób.

Accountability niestety często oznacza odpowiedzialność za nakazany wynik. Jedna osoba, która dostaje zlecenie z góry i ciśnie na wynik.

Kiedy słyszę w firmie „jesteś za to odpowiedzialny”, często nie wiem, o którą odpowiedzialność chodzi. I mam wrażenie, że inni, którzy to słyszą, też nie wiedzą. Widzę wtedy, jak wszyscy robią, a nikt nie odpowiada za wynik. Albo jak ktoś odpowiada za coś, na co nie ma wpływu.

Co mi zgrzyta w bajce

Świnia płaci własną skórą. Oddanie mierzy się tym, ile tracisz.

Nakazany wynik i świnia to dla mnie bardzo podobny obraz. Jeśli tak rozumiemy odpowiedzialność za wynik, to ja też nie chcę jej brać. Kto chce poświęcić siebie dla innych i skończyć jako boczek?

W organizacjach widzę, dokąd to prowadzi. Odpowiedzialność za wynik bez wpływu kończy się szukaniem winnego. Nagradzanie poświęcenia kończy się bohaterami, którzy gaszą pożary, aż się wypalą. System uczy się polegać na nich, zamiast naprawić to, co pożary wywołuje.

Nikt tu nie jest złoczyńcą. Każdy chce dobrze.

Czego potrzebuję zamiast tego

Chcę wybrać wynik, za który odpowiadam, a nie tylko go dostać. Chcę mieć wpływ na decyzje, które do niego prowadzą. Chcę móc powiedzieć „nie wyszło” i nie stracić przy tym skóry.

Wtedy odpowiedzialność nie jest dla mnie ofiarą. Jest wyborem.

Kiedy pracuję z firmą, często zaczynam od prostych pytań: Kto odpowiada za wynik? Kto tylko wykonuje pracę? Już sama rozmowa o tym sporo porządkuje.

Na koniec przekornie

To wszystko ciągle mnie ciekawi i zachęca, żeby się sprawdzać. Sam przez lata chciałem być świnią. Bycie świnią dawało mi poczucie ważności. Byłem tym, który się poświęca, bez którego się nie uda.

Dziś wolę wybierać, podejmować decyzje i odpowiadać za efekty. I wracać do domu w całości.

Nie chcę być świnią. A Ty? :-)

Chcesz porozmawiać o zmianie?

Jeśli ten temat jest Ci bliski – zapraszam do kontaktu.