Zadbaj o siebie i swoją narrację. AI to tylko narzędzie

Dostałem od kolegi ciekawą inspirację. Artykuł [1] o tym, jak przygotować i zapisać prompt, który ma krytycznie patrzeć na moje pomysły. Na początku się napaliłem. Zacząłem budować własnego krytyka, poprawiać prompt, doprecyzowywać go, iterować.

Im dłużej to robiłem, tym bardziej AI zaczęło mnie zaskakiwać. Czasem efektem było wow. Czasem czułem wyraźnie, że coś tu nie gra. Niby krytyka, a jednak coś we mnie stawiało opór.

Zatrzymałem się i zrobiłem sobie małe retro tego ćwiczenia. Nie samej listy punktów, które wygenerowało AI, tylko tego, jak ja na nie reaguję (i jak pracuję). Co one robią z moją narracją. Jak wpływają na moje nastawienie do pomysłów, które dopiero chcę sprawdzić w rzeczywistości.

Dopiero z tej perspektywy zobaczyłem, że większość tej krytyki to przekonania i schematy zaciągnięte z nie wiadomo czyich opinii i nie wiadomo z jakich doświadczeń.

Mniej więcej trzydzieści procent było dla mnie inspirujące. Z pozostałymi siedemdziesięcioma procentami się nie zgadzam. Nie dlatego, że są złe. Dlatego, że nie oddają mojej intencji i kierunku, w którym chcę iść. Część z nich buduje lęki, których ja, dzięki swoim kompetencjom i doświadczeniu, po prostu nie mam. I nie chcę mieć.

Być może to są realne obawy innych ludzi. OK. Tylko pojawia się pytanie, czy moja narracja naprawdę powinna koncentrować się na adresowaniu cudzych lęków.


To był moment podwójnej pętli uczenia [2]. Nie pytanie „co jeszcze powinienem poprawić?”, tylko „dlaczego w ogóle uznaję te kryteria za ważne?” oraz „czyje lęki i założenia właśnie wpuszczam do swojej głowy?”, “co ja właściwie sprawdzam z AI?”. Sama lista rzeczy do zaadresowania nie była dla mnie jeszcze podwójną pętlą uczenia. Była tylko materiałem. Podwójna pętla zaczęła się dopiero wtedy, gdy zakwestionowałem ramy, w jakich ta lista powstała, oraz to, jaką narracje miałem przed/w trakcie i jaką narrację próbowała mi narzucić. W tym momencie krytyk AI przestał być wyrocznią, a stał się narzędziem.

W tym miejscu warto zatrzymać się na chwilę i nazwać różnicę, która w pracy z AI bardzo łatwo się zaciera.

Single loop [2] w pracy z AI to poprawianie odpowiedzi, doprecyzowywanie promptów i dostrajanie wyników tak, żeby lepiej pasowały do oczekiwań.

Double loop [2] zaczyna się dopiero wtedy, gdy kwestionuję założenia, kryteria i narrację, na których moje pytania i odpowiedzi są budowane. AI może dostarczyć bodźca, ale podwójna pętla uruchamia się dopiero po mojej stronie, w refleksji, a nie w generowaniu treści.

Finalnie ten krytyk dał mi listę rzeczy do sprawdzenia. Czasem głupich. Czasem niewygodnych. Czasem po prostu irytujących. Podchodzę do nich asertywnie. Traktuję je jako hipotezy do zweryfikowania, a nie jako polecenia do natychmiastowego wdrożenia. Dbam o to, żeby nie mąciły mojego nastawienia do eksperymentowania i sprawdzania pomysłów w rzeczywistości.


Równocześnie ta praca z AI uświadomiła mi coś jeszcze. Coś, co wcześniej czułem intuicyjnie, ale nie miałem tego tak jasno nazwanego.

Czy poziom wejścia w pomysł powinien być taki sam dla mnie i dla innych?

Dzięki AI zobaczyłem, że osoba nieznająca kontekstu może odebrać ten sam pomysł bardzo pobieżnie. Co gorsza, może próbować go wdrażać dokładnie na tym poziomie uproszczenia. AI dość konsekwentnie pokazywało mi, że wiele osób oczekuje jednej prostej decyzji, która „naprawi sytuację” tu i teraz, bez naruszania istniejących schematów. Widziałem to zbyt wiele razy w rzeczywistości, żeby mieć złudzenia, że pomysły osadzone w złożoności nie będą w ten sposób interpretowane, używane albo krytykowane.

To wszystko sprowadza mnie do jeszcze jednej rzeczy, o której coraz częściej myślę, pracując z organizacjami i narzędziami opartymi na AI.

Stare status quo bardzo łatwo przejmuje narrację myślenia lub zmiany, jeśli sami tego nie pilnujemy.

AI bardzo łatwo przejmuje narrację rozmowy, jeśli sami jej nie pilnujemy.

Dla mnie ten inspiracyjny artykuł [1], oprócz bycia ciekawą inspiracją techniczną, stał się przede wszystkim przypomnieniem o odpowiedzialności za własne myślenie. O tym, że narzędzia mogą wspierać refleksję, ale nie powinny jej zastępować.


AI może pomóc zobaczyć więcej. Może uruchomić pytania. Może być czymś na wzór “lustra”. Ale nie zastąpi realnego kontaktu z rzeczywistością, rozmów z ludźmi i świadomego zatrzymania się nad własnymi założeniami. Może też wzmacniać moje lęki i nieuświadomione przekonania czy schematy.

Dlatego refleksja, holistyczne spojrzenie i rozmowa z kimś świadomym, a nie z narzędziem, chcę, żeby były moim prawdziwym przyjacielem w rozwoju, bardziej niż krytyk/doradca z AI.

I właśnie w tym zatrzymaniu, a nie w kolejnym promptcie, zaczyna się dla mnie prawdziwa podwójna pętla uczenia. I tego podejścia ciągle nam życzę!

[1] https://www.tomsguide.com/ai/i-use-the-potato-prompt-with-chatgpt-every-day-heres-how-it-gives-you-better-results

[2] https://en.wikipedia.org/wiki/Double-loop_learning

Chcesz porozmawiać o zmianie?

Jeśli ten temat jest Ci bliski i chcesz porozmawiać o tym, jak wygląda zmiana w Twojej organizacji – zapraszam do kontaktu.